Jestem w szkole. Siedzę w ławce z moją najlepszą przyjaciółką, cały czas myślę o Kamilu nie mogę się skupić na tym co mówi nauczyciel.
-Pani Wojciechowska powie nam.. wzór na ciepło właściwe- masz Ci los, czemu akurat to? zestresowana nie wiedziałam co powiedzieć
-C=Q podzielić przez M pomnożyć przez T -powiedział Kamil patrząc się na mnie a ja tylko podziękowałam uśmiechem.
-Dobrze, ale ty nie masz na imię Monika a może zmieniłeś płeć oj.. Kamil, Kamil-żartował sobie nauczyciela a cała klasa się śmiała -Kwiatkowski dostaje plusa a Wojciechowska dostaje minusa, prawię się zrymowało-powiedział pan Kowalski. Po dzwonku wyszliśmy z klasy, zaczepiłam Kamila.
-Ej, Dzięki że mi pomogłeś-powiedziałam niepewnie
-Nie masz za co dziękować, mogę coś jeszcze dla Ciebie zrobić? -zapytał a ja nie wiedziałam co powiedzieć, patrzyłam się mu prosto w oczy a po ciele przeszły mnie dreszcze.
-..Kamil! Kamil! Chodź zobaczyć co zrobił Szymon, mówię Ci pękniesz ze śmiechu-wzięli go ode mnie jego kumple, Kamil całą sytuacją był zdziwiony. Olał mnie. Usiadłam na schodach, wyciągnęłam książkę i zaczęłam ją przeglądać.
-Hej, co czytasz?-usiadł koło mnie Adrian, kolega z mojej klasy
-Ja nie czytam tylko uczę się wzorów bo ten palant wstawił mi minusa-przewróciłam oczami
-No fakt-powiedział
-Tiaa.. jak tak dalej pójdzie to będę zagrożona, mam już chyba dwie jedynki i dwa minusy-powiedziałam wściekła
-Będzie dobrze, mykam-poklepał mnie po plecach i odszedł. Zaś potem przyszła Marysia
-A ty od kiedy się uczysz ? -zapytała się śmiejąc
-Od dzisiaj-odpowiedziałam
-Wow, a co to jakieś święto? -cieszyła się
-A możesz tak zamknąć swoją piękną jadaczkę?
-Nie. -nadal się śmiała
-Czemu nie jesteś przy swoim Szymonie? Może sprawdzisz czy nie ma go w toalecie ? -powiedziałam ironicznie
-Daj spokój, Kochana. Jak tam Kamil?
-Nijak-powiedziałam obojętnie-znów mi się płyta zacięła i nic nie powiedziałam
-Dasz radę tylko musisz uwierzyć w siebie-objęła mnie ramieniem i pocałowała w czoło
-Nie wiem czy dam radę. Przyjdziesz dziś z Oskarem do mnie znów będę sama a tak to razem się może pouczymy.-zapytałam ją jak wstała
-Przyjdę, a teraz idę do Szymona, pa skarbie. -wysłała mi buziaka w powietrzu i poszła. Ponownie zostałam sama i uczyłam się na fizykę.
Po szkole, szłam z Marysią do naszego bloku. Kiedy przekroczyłam próg swojego mieszkania dopadła mnie mama
-Córuś jesteś w samą porę, zajmij się Oliwierem a ja muszę szybko pędzić do pracy mam na popołudniówkę-powiedziała i szybkim ruchem wyszła.
-Zejdź mi z oczu, szczeniaku i idź tam pobawić się -powiedziałam i poszłam do swojego pokoju, rzuciłam plecak na łóżko i razem z nim leżałam. potem zgłodniałam poszłam zjeść obiad po posiłku napisałam sms'a do Marysi by przyszła. Po kilku minutach zjawiła się w moim mieszkaniu.
-No Siema, kochana.-weszła do mojego pokoju i usiadła koło mnie na łóżku.
-Uczymy się? -zapytałam
-Fizyka?
-Taa.. -uczyliśmy się wzorów, doświadczeń i innych pierdół w książce. Zleciały nam dwie godziny.
-Mama do mnie napisała by bym wracała bo musimy jechać do babci
-No spoko, możesz iść-powiedziałam
-Oskar! Wracamy-krzyknęła po swojego brata
-To pa-pocałowała mnie w polik i wyszli.
-Co się lampisz?-wytknęłam język bratu
-Po tio sią oczi zeby patsały-odgryzł się
-I tak cię nie lubię-zamknęłam się w pokoju. Usiadłam na parapecie spoglądając w dół. Rozmyślałam. Znów te dni, czuję brak czułości. od rodziców nie mam na co liczyć na brata to już w ogóle, i no co na Marysię mogę liczyć. To ona mnie trzyma przy tym świecie jakby nie ona to już dawno by mnie tu nie było. Chcę w końcu się otworzyć, powiedzieć wszystko Kamilowi co do niego czuję ale jestem nieśmiała. przeczuwam że on mnie oleje.. jak zawsze. Nie będzie się odzywał, unikał, nie zwracał na mnie uwagi. Muszę coś zrobić by moja miłość do niego ujrzała światło dzienne. Oby wyszło. Zauważyłam swojego tatę od razu ciśnienie mi podskoczyło, boję się że znów będzie się na mnie wydzierał. szybko wyciągnęłam książki na łóżko i udawałam że się uczę. Słyszałam otwierające się drzwi i tupot stup, przeczuwałam że zaraz wejdzie do mojego pokoju ale jednak odetchnęłam z ulgą. Po jakichś pięciu minutach powtórzyło się, wszedł do mojego pokoju
-Czemu wyzywasz Oliwiera ?! i dlaczego wszystko w kuchni jest brudne?!
-Ale..
-Nie chcę słyszeć żadnych ale, masz nie wyzywać swojego młodszego brata i marsz do kuchni pozmywać naczynia! -rozkazał
-A kiedy mam się uczyć?-zapytałam
-Miałaś na to cały dzień a teraz idź sprzątać! -podreptałam do kuchni i zaczęłam zmywać naczynia. Ojciec z gazetą w ręku siedział na kanapie czytając i popijając kawę. Zastanawiam się czemu tak wcześnie wrócił do domu? nie będę się dopytywać bo jeszcze się na mnie uniesie. Skończyłam myć i poszłam do swojego pokoju. Uszykowałam sobie pidżamę i weszłam do łazienki. Zamknęłam się w niej i weszłam do wanny, zanurzyłam się i chciałam na trochę się wyciszyć. Przy muzyce.
Po wyjściu poszłam jeszcze sprawdzić co robi mój ojciec. Leżał na kanapie a raczej spał więc poszłam do swojego pokoju, położyłam się wygodnie w łóżku. Chciałam usnąć lecz nie mogłam, znów czuję się samotna, chciałabym się teraz do kogoś przytulić..
___________________________________________
No hej. :)
Zostawiam wam pierwszy rozdział. ;) Troszkę taki bezsensu ale jest. :)
Buziaczki. :*

